No i nareszcie…

…doczekałam swojej kolejki.

I dotrwałam w pełni zdrowia.

Pierwsze szczepienie na koronnego już za mną.

I cieszę się wielce.

W sumie, przy tylu ludziach chorujących w ostatnim czasie (marzec/kwiecień), miałam pewne obawy, że i ja nie dotrwam, złapię to badziewie i mi się przesunie termin. Termin się przesunął – o 4 dni – ale z innych powodów. Miałam wypisaną Astrę, a po konsultacji lekarskiej w punkcie szczepień wyszło, że przy hormonalnych anty, Astra jest niewskazana i mam zapisać się na Pfizera.

Przy okazji mam porównanie dwóch totalnie różnych podejść do organizacji.

Z jednej strony (w punkcie szczepień masowych) super porządek, organizacja na medal, prowadzenie od punktu do punktu, pełna informacja na każdym etapie, możliwość utrzymywania dystansu, miły lekarz. Wszędzie czuwający wojskowi, gotowi do pomocy wolontariusze.

No i drugi, przeciwległy biegun (poradnia osiedlowa), czyli masa ludzi, małe pomieszczenie, jeden włazi na drugiego, chaos, cwaniaczenie co poniektórych i jeszcze nieprzyjemny lekarz. W tych warunkach czekanie w nieskończoność, bo tyle osób zapisanych. Jedyna informacja to samopomoc między pacjentami.

A jak po? W sumie standardowo, bez niespodzianek. Ból ramienia, następnego dnia osłabienie, nawet trochę temperatura się podniosła ale niewiele. W kolejnym dniu powrót do samopoczuciowej normy. Organizm sobie „obwąchał” przybysza 😀

Za niecały miesiąc kolejna dawka.

Ale już teraz jakoś tak czuję się spokojniej…

Zdrowotności wszystkim!

Jakoś tak mało wiosennie, chłodno, ale pierwsze pelargonie zasadziłam. Im (prawie) nic nie zaszkodzi 🙂
Reklama

16 myśli na temat “No i nareszcie…

    1. Masz rację. Obawiam się jednak, że wirus tak szybko nie odpuści. Dlatego doceniam coś mniejszego, co mogę zrobić dla zwiększenia własnego bezpieczeństwa – bo mimo, że ja konsekwentnie chronię innych przed sobą, to bardzo wielu z tych innych nie robi tego wobec mnie. Smutne to. Ale doczekawszy się ochrony dla siebie, będę czuła się bezpieczniej i nie będzie mnie obchodzić nieodpowiedzialność innych 🙂

      Polubienie

      1. I dostaniemy paszporty i będziemy latać ha ha ha. Eh, tak naprawdę to poczujemy sie bezpieczniejsze

        Polubione przez 1 osoba

      2. O tak, poczucie bezpieczeństwa na wagę złota 🥰 Tylko teraz jakoś trzeba się przestawić ze stanu letargu i zobojętnienia na chęć wychodzenia z domu. Za bardzo się okopałam w domowych pieleszach

        Polubienie

  1. A ja już po dwóch dawkach! O! Ale z wapnem tak jest.
    À propos. Mój wujek tak mówił, gdy jeszcze telefony stacjonarne były w użyciu: rzuć wapno na kabel. Co oznaczało: daj rodziców do telefonu 🙂
    Ja nie miałem po Pfeizerze nawet najmniejszych wahań temperatury czy czegokolwiek innego.

    Pozdrawiam.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Bardzo dobre z tym rzucaniem wapna na kabel 🙂
      To Ty już masz komplet, super! Ja już w sumie niebawem – czas leci szybko, a wiosną i latem – jak dla mnie – za szybko 😉

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s