Mimo eksmisji kota z sypialni, ciężko mi się spało tej nocy. Mocno hulał wiatr, a ja się ciągle budziłam. Rano bez większych ceregieli odrapałam autko z lodu (szybę przednią drapałam zarówno od zewnątrz jak i od wewnątrz) i pojechałam na drobne zakupy. Sobota taka bardzo na spokojnie, czyli na zasadzie, że robię tylko to, na … Czytaj dalej Na luzie – codziennik #0029
