Dziś był wyjątkowo interesujący pogodowo dzień. Wiało straszliwie, wyginało moimi ulubionymi brzózkami za oknem, to deszcz, to ulewa, to burza śnieżna. Nawet błyskało i grzmiało. No szaleństwo. Wiatr grał w dziurkowaniu balustrady tarasowej oraz w wywietrznikach i generalnie było głośno. Aż człowiek dziękuje losowi, że nie musi wyściubiać nosa poza ciepły i spokojny dom. Wypatrzyłam … Czytaj dalej Codziennik #0017
