Taki dziwny urlop

Mój urlop zdrowotny dziś już się kończy. Po weekendzie wracam do pracy, szczęśliwie nie wydarzyło się nic, co by mi ten urlop przerwało. Zwłaszcza dlatego, że to wzięcie wolnego okazało się być właściwym posunięciem.

To był trudny tydzień pełen mało przyjemnych atrakcji.

Po wprowadzeniu dodatkowego leku ledwie funkcjonowałam. Do dziś mam tak, że mogłabym ciągle spać. Jako dobrą stronę możnaby uznać to, że teraz wieczorem wcześnie mam nokaut i śpię jak zabita, a sny są podejrzanie przyjemne :). Generalnie samopoczucie dziwne, kłopoty z widzeniem, kompletnie rozbita – i nie raz taaak błysnęłam intelektem, że ludzie na mnie patrzyli jak na kosmitkę. Przynajmniej wiem, że w pracy mogłabym tylko szkód narobić 😉

Miałam też bonus w postaci konieczności usunięcia zęba. Ot taka niespodzianka. Chciałabym powiedzieć że po ogromnym i bolącym straszliwie trzonowcu śladu nie ma, ale jeszcze długo się będzie goił krater po nim. I tutaj też jest dobra strona, a nawet dwie. Jedna dobra strona to taka, że po wykonaniu zdjęć, dentysta uczciwie mi powiedział, że ząb jest w bardzo złym stanie i nawet jeśli przeprowadzimy kanałówkę (antybiotyki+kupa bólu+ok 3000PLN), to za max pół roku i tak będzie do usunięcia. No więc zdecydowałam, że usuwamy (póki siedzę na tym fotelu i jeszcze nie zwiałam). Druga dobra strona, że – biorąc pod uwagę, że u mnie z usuwaniem od zawsze były problemy i kończyło się chirurgiem – to ów dentysta dał radę załatwić temat bez stosowania metod chirurgicznych (choć w razie Wu miał taką możliwość). Tak więc aktualnie mam szlaban na wysiłek, słoneczko i gorące, preferuję półpłynne jedzonko oraz mówię trochę dziwnie.

Problem gina sobie już też rozwiązałam – zadzwoniłam do położnej, wyciągnęłam od niej same wartości jakie wyszły w tym badaniu, o którym pisałam i finito. Dzięki temu już wczoraj na konsultacji z moją panią neurolog już miałam jakiś konkret. Zapytała tylko czy gin zlecił jeszcze jakąś diagnostykę. Efekt jest taki, że to ona zamiast niego mnie wysłała na rezonans by mieć pewność, że problem z prolaktyną na pewno nie pochodzi od guza. Jestem zdziwiona, lecz już zdążyłam przywyknąć, że ona o mnie barrrdzo dba. Tak że kolejny pozytyw. A innego gina mam dwa kroki od domu 🙂

Dziś pierwszy spokojniejszy dzień tego „urlopu”, połowę przespałam. Ale jestem już w miarę ogarnięta (chyba) i mam nadzieję, że od poniedziałku dam radę w pracy. Ale na razie – weekendunio z książką 🙂 I jeszcze trochę pośpię 😉

Pozdrawiam!

Reklama

3 myśli na temat “Taki dziwny urlop

  1. No to się działo trochę u Ciebie dziewczyno!!!
    Na szczęście wszystko idzie ku dobremu 🙂
    A taki weekend z książką, na spokojnie, przyda się każdemu, a już tym bardziej po takiej nerwówce z ginem, zębem itd.
    Powodzenia, słoneczka i spokoju Ci życzę!!!
    IW

    Polubione przez 1 osoba

    1. Działo się działo…oby się uspokoiło bo za dużo tych wątpliwych atrakcji. Co do odpoczynku…żebym ja jeszcze umiała na miejscu usiedzieć 😉 Serdeczności!

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s